Ryba z kutra
Większość ryb trafia do kuchni w dniu połowu, prosto od rybaków z Helu i Władysławowa.
Restauracja Zatoka

Szef kuchni restauracji Zatoka
Tomasz Rembiewski wychował się w Pucku, w domu, w którym ryby kupowało się prosto z łodzi, a zupę gotowało z tego, co zostało po porannym połowie, a w sierpniu całe podwórko pachniało wędzarnią. Ten rytm, od morza do garnka, towarzyszy mu do dziś i jest osią całej kuchni restauracji Zatoka. Pierwsze danie ugotował jako dziewięciolatek: zupę rybną dla dziadka, który wrócił z morza przemarznięty i głodny. Do dziś mówi, że żadna krytyka nie była tak surowa jak jego milczenie przy pierwszej łyżce.
Zanim trafił do Szmaragdu, przez lata pracował w kuchniach nad Atlantykiem i Morzem Śródziemnym, ucząc się cierpliwości do sosów, szacunku do produktu i pokory wobec pór roku. Wrócił nad Bałtyk z przekonaniem, że nasze wybrzeże ma do zaoferowania równie wiele, trzeba tylko umieć słuchać. W kuchni Zatoki pracuje z zespołem dwunastu kucharzy, z których wielu pochodzi z Pomorza. Codziennie rano, zanim otworzy się restauracja, cała brygada siada do wspólnego posiłku i próbuje nowych pomysłów.
Bałtyk nie jest morzem ubogim. Jest morzem cierpliwym i nagradza tych, którzy potrafią poczekać na właściwy moment.
Jego karta zaczyna się od rozmów z dostawcami. Rybacy z Helu dzwonią, gdy wypływają, gospodarze z Kaszub przywożą warzywa w skrzynkach jeszcze pachnących ziemią, a na dachu resortu rosną zioła, które szef zbiera każdego ranka. Menu zmienia się więc często, czasem z dnia na dzień. Jeśli sztorm zatrzyma kutry w porcie, na tablicy pojawiają się dania z ogrodu i lasu, a goście dostają krótką opowieść o tym, dlaczego dziś nie ma dorsza.
Na talerzu szuka prostoty i wyrazistości. Nie lubi ozdobników, które niczego nie dodają do smaku. Woli, by dorsz smakował dorszem, groszek był słodki jak w czerwcu, a sos wiązał całość, zamiast ją przykrywać. Po serwisie często wychodzi na salę, by zapytać gości, co smakowało najbardziej, i słucha bardzo uważnie. Te rozmowy wracają potem do kuchni jako drobne poprawki w kolejnych wersjach dań.
Większość ryb trafia do kuchni w dniu połowu, prosto od rybaków z Helu i Władysławowa.
Na dachu resortu rośnie ponad dwadzieścia gatunków ziół, zbieranych każdego ranka przed serwisem. Część z nich trafia też do naszych naparów i koktajli.
Karta zmienia się co kilka tygodni, a niektóre dania pojawiają się tylko na kilka dni w sezonie.

Napisz, kiedy chcesz przyjechać, a przygotujemy pokój z widokiem na zatokę, stolik o zachodzie słońca i miejsce przy zielonym suknie.
Wyślij prośbęStrona zawiera informacje o salonie gier towarzyskich, dlatego prosimy o potwierdzenie pełnoletności.